Na dach opadają pyły komunikacyjne, sadza i drobiny przenoszone z kominów oraz zakładów przemysłowych. Ich obecność często dobrze widać po deszczu, gdy przy łączeniach powstają ciemne zacieki. Czy taki nalot tylko wygląda niekorzystnie, czy może zagraża też trwałości pomalowanego pokrycia?
Czy zanieczyszczenia skracają trwałość powłoki malarskiej?
Po deszczu osad z pyłu i sadzy schnie wolniej niż czysta połać, a kolejne warstwy zabrudzeń coraz mocniej przywierają do farby. Z czasem powłoka traci połysk, a kolor staje się wyblakły. Na jasnym pokryciu zazwyczaj widać szare smugi przy przetłoczeniach i obróbkach. Na ciemnym sygnałem zużycia częściej jest matowy pas po stronie zwróconej w kierunku ruchliwej drogi lub komina. Trwałość farby może skrócić również próba szybkiego usunięcia nalotu. Twarda szczotka zarysuje powierzchnię, a źle dobrany preparat może ją zmatowić. Podczas mycia ciśnieniowego trzeba zachować odstęp i prowadzić strumień tak, aby nie podważał brzegów łuszczącej się powłoki. Jeżeli po wyschnięciu nadal widać kredowanie, pęcherze lub odsłonięte podłoże, czyszczenie nie rozwiąże problemu. Przed malowaniem dachówki trzeba usunąć osłabioną powłokę i przygotować powierzchnię pod nową farbę.
Jak zanieczyszczone powietrze oddziałuje na farbę i metalowe podłoże?
Na dachu położonym przy ruchliwej ulicy lub zakładzie przemysłowym osad nie rozkłada się równomiernie. Sadza przyciemnia powierzchnię, a związki obecne w spalinach mogą przyspieszać kredowanie farby i utratę połysku. Można to zauważyć, jeśli po przetarciu suchej połaci na dłoni zostaje jasny, mączny pył. Oznacza to, że powłoka traci część spoiwa i umycie jej nie rozwiąże problemu. Farba oddziela osad od metalowego podłoża, dopóki nie ma w niej rys ani odprysków. Uszkodzenie przy wkręcie lub na krawędzi arkusza może odsłonić ocynk albo stal. Rośnie wtedy ryzyko korozji powierzchni i jej stopniowego niszczenia.
Dlaczego połączenie zanieczyszczeń z wilgocią przyspiesza korozję?
To wilgoć sprawia, że osad z pyłu i sadzy staje się większym zagrożeniem dla metalu. Deszcz, rosa lub topniejący śnieg rozpuszczają część jego składników i tworzą na powierzchni mokrą warstwę. Jeśli pod spodem znajduje się rysa sięgająca metalu, woda ułatwia przebieg korozji. Związki siarki i azotu mogą dodatkowo obniżać odczyn takiego osadu. Zabrudzenie przy łączeniu blachy, pod obróbką lub w cieniu komina wysycha wolniej niż otwarta połać, dlatego metal dłużej pozostaje wilgotny. Rdza rozpycha krawędź farby, odrywa ją od podłoża i odsłania kolejne fragmenty metalu. Jeśli planujesz malowanie dachu z blachy, najpierw trzeba usunąć osad, odtłuścić powierzchnię, oczyścić rdzę i sprawdzić przyczepność starej farby. Nałożenie nowej warstwy na wilgotny lub skorodowany fragment poprawi wygląd dachu, ale nie usunie przyczyny problemu. Po niedługim czasie ogniska korozji mogą ponownie pojawić się na świeżej powłoce.
Gdzie uszkodzona powłoka jest najbardziej narażona na działanie zanieczyszczeń?
Najwięcej problemów pojawia się przy ciętych krawędziach arkuszy, wkrętach i zakładach, ponieważ podczas montażu łatwo o przecięcie lub przetarcie farby. Pył i woda zatrzymują się także przy obróbkach komina, w rynnach koszowych, pod płotkami przeciwśniegowymi oraz przy wspornikach. W tych miejscach trudniej dokładnie oczyścić blachę, a wilgotny osad dłużej się utrzymuje. Rdzawe smugi wychodzące spod łączenia mogą wskazywać, że korozja rozwija się również pod sąsiednim fragmentem farby. Pęcherze, łuszczące się brzegi i głębokie rysy oznaczają, że powłoka straciła przyczepność albo została przecięta aż do metalu.
Smog i osad przemysłowy przyspieszają zużycie farby przede wszystkim, gdy powłoka jest zarysowana lub długo pozostaje wilgotna. Jeśli zauważyłeś zmiany spowodowane zanieczyszczeniem dachu, zastanów się nad jego renowacją. Skontaktuj się z nami i umów malowanie dachu przez profesjonalistów.



