Dach z blachy przez lata jest narażony na deszcz, śnieg, słońce i duże zmiany temperatury. Z zewnątrz może wyglądać jeszcze dość dobrze, ale powłoka ochronna z czasem traci przyczepność, matowieje i zaczyna pękać. Właściciele domów często odkładają renowację, bo nie widzą przecieków. Co może się stać, gdy malowanie zostanie przesunięte na kolejny sezon?
Zbyt późne malowanie dachu z blachy może prowadzić do przecieków
Najczęściej przeciek nie wynika z jednego dużego uszkodzenia dachu. Częściej problem pojawia się przy wkrętach, zakładach arkuszy, obróbkach komina, koszach i krawędziach dachu. W tych miejscach woda zatrzymuje się dłużej, a zmiany temperatury osłabiają połączenia i powłokę ochronną. Jeśli stara powłoka jest popękana, wilgoć może dostać się pod farbę i niszczyć pokrycie od spodu. Z naszych obserwacji wynika, że właściciele często reagują dopiero wtedy, gdy na poddaszu pojawia się mokra plama. Jest to zdecydowanie za późno. Wcześniej może dojść do osłabienia mocowań, rozszczelnienia obróbek albo powiększenia szczelin przy łączeniach. Mycie i malowanie dachu z blachy wykonane odpowiednio wcześnie zmniejsza ryzyko wystąpienia tego problemu. Dzięki temu można oczyścić najbardziej newralgiczne miejsca i lepiej zabezpieczyć połać przed deszczem oraz śniegiem.
Odkładanie malowania dachu z blachy przyspiesza korozję
Korozja zwykle nie rozwija się równomiernie. Najpierw pojawia się punktowo, najczęściej przy uszkodzonej powłoce, zarysowaniach, śrubach i miejscach, gdzie zalega brud. Jeśli dach nie zostanie odnowiony, rdza zaczyna rozszerzać się pod farbą. Wtedy z zewnątrz widać tylko małe przebarwienie, ale pod spodem blacha może być już osłabiona. Dlatego malowanie dachu z blachy warto traktować jako sposób ochrony materiału. Przy niewielkich ogniskach często wystarcza oczyszczenie przerdzewiałych miejsc i nałożenie farby antykorozyjnej. Jeśli degradacja powierzchni obejmie większy obszar dachu, potrzebne będzie dokładniejsze przygotowanie podłoża. Czasem klient musi wymienić część arkuszy, zanim przystąpimy do pracy.
Odspajająca się farba może przyspieszać nagrzewanie dachu
Odspojona farba nie tworzy już dobrej warstwy ochronnej. Na połaci pojawiają się łuski, pęcherze, matowe plamy i miejsca, w których blacha jest częściowo odsłonięta. Taki dach nagrzewa się nierównomiernie. Latem część dachu od strony południowej osiąga bardzo wysoką temperaturę, co przyspiesza zużycie starej powłoki.
Mocne nagrzewanie pokrycia jest szczególnie odczuwalne w budynkach z użytkowym poddaszem. W upalne dni dach może oddawać więcej ciepła do wnętrza, co zwiększa temperaturę pomieszczeń pod połacią. W starszych budynkach bez dobrej izolacji różnica bywa wyraźnie odczuwalna latem.
Jakie są sygnały, że nie warto dłużej czekać z malowaniem dachu?
Najłatwiej zauważyć rdzę, ale nie jest to jedyny sygnał ostrzegawczy. Wiele dachów wcześniej zaczyna matowieć, tracić kolor albo wyglądać na nierówno wyblakłe. Często z ziemi widać też łuszczącą się farbę albo ciemniejsze miejsca, które długo pozostają wilgotne po deszczu. Jeśli na dachu pojawiają się pierwsze odpryski, zwykle nie warto już odkładać renowacji. Dobrze jest obejrzeć dach po zimie i silnych wichurach. Jeśli farba odpada płatami albo na połaci pojawiają się większe ślady zużycia, problem zwykle zaczyna się powiększać z każdym sezonem. Malowanie trzeba przeprowadzić, gdy dach nadal pozostaje szczelny, ale zużycie powłoki jest już wyraźnie widoczne. Wtedy często można odnowić pokrycie bez większych napraw i wymiany elementów dachu.
Odkładanie malowania dachu z blachy rzadko jest dobrym rozwiązaniem. Często kończy się korozją, przeciekami i potrzebą renowacji całego pokrycia. Najrozsądniej reagować, gdy widać pierwsze oznaki zużycia, a nie dopiero po pojawieniu się szkód wewnątrz budynku. Jeśli dach zaczyna matowieć albo się łuszczyć, skontaktuj się z nami i zobacz, co możemy dla Ciebie zrobić.



